piątek, 16 maja 2014

DIO - TO JUŻ CZTERY LATA

Dziś nieco inaczej. Są kwestie obok których trudno jest przejść obojętnie, które zachwycają, powodują, że ma się ciary na plecach. Pamiętam jak w 1981 roku w koszalińskiej fonotece (mieściła się w Bibliotece Wojewódzkiej, przychodziło się tam posłuchać płyt) zobaczyłem płytę "Heaven and Hell" z cudowną okładką. Już pierwsze dźwięki wbiły mnie w fotel, nie tylko dla tego, że ktoś przede mną słuchał muzyki bardzo głośno (w fonotece słuchało się przez słuchawki). Od dawna lubiłem Black Sabbath, ale to co usłyszałem było czymś na co podświadomie od dawna czekałem. Świeżość w riffach Iommiego, energia i moc w tej muzycznej eksplozji. Ale było coś jeszcze.. ten głos. Jego głos. Do dziś wspominam chwilę, kiedy po raz pierwszy usłyszałem Ronnie'go James'a Dio, a muzyka z tej płyty towarzyszy mi do tej pory.
Dziś jest czwarta rocznica śmierci Ronnie'go James'a Dio.

Ilustracja z tylnej strony okładki płyty Black Sabbath "Heaven and Hell" - Dio z prawej.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza